Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit
Inzynierowie z Volkswagena są tytanami pracy. Nieczęsto szokują publiczność swoimi pomysłami, ale jak już coś zrobią, to z reguły robią to dobrze...
Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit Pierwsze rysunki Volkswagena CrossBlue były znacznie odważniejsze od pokazanego w Detroit finalnego prototypu. Tradycyjnie styliści początkowo dali upust swoim designerskim marzeniom o gigantycznych kołach i dachu tak niskim, że auto wyglądało niczym pojazd opancerzony.
Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

Pokazany w Detroit Volkswagen CrossBlue przybrał bardziej praktyczne kształty. Obszerna kabina została przewidziana dla sześciu osób i producent nie ukrywa, że auto powstało specjalnie z myślą o rynkach USA i Kanady. W USA można aktualnie kupić Tiguana i Touarega.

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

U podstaw Volkswagena Crossblue stoją dwa wielkie nazwiska: Walter de Silva oraz Klaus Bischoff. Ten pierwszy szefuje pionowi designu koncernu VW, a drugi pełni podobną funkcję, ale dla marki VW. Aby dodać prototypowi amerykańskiego charakteru, przy projekcie współpracowała grupa inżynierów zza Oceanu.

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

Za nietuzinkową barwę nadwozia odpowiada lakier CrossBlue Glasflake. Wymiary ogromnego SUV-a to 4987/2015/1733 mm (dł./szer./wys.). Z 21-calowymi obręczami oraz wysuniętymi na zewnątrz nadkolami CrossBlue pewnie stoi na drodze.

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

Karoserię VW CrossBlue uatrakcyjniają dodatki w kolorze stali nierdzewnej. Poprowadzono je wokół całego nadwozia w jego dolnej części. SUV ma długą maskę z otworami wylotu powietrza z komory silnikowej i krótki zwis, co daje efekt "szeroko rozstawionych łap" bo koła znajdują się niemal w rogach samochodu.

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

Za element stylizacyjny posłużyły też przednie reflektory Volkswagena CrossBlue. Zabudowano w nich dwie aluminiowe listwy, z których górna akcentuje podwójne elementy świetlne, a dolna współgra z grillem chłodnicy. Wloty powietrza w zderzaku osłania struktura plastra miodu.

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

Z tyłu także nie obyło się bez ozdobników, które niekoniecznie są źródłami światła. Trójwymiarowo narysowane światła tylne LED układają się w dwie, zwrócone ku sobie, litery "E". Kontury lamp ozdobiono elementami przypominającymi aluminium, a ponieważ to prototyp, to można podejrzewać, że to naprawdę aluminium a nie jego atrapa.

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

Kabinę Volkswagena CrossBlue stworzył zespół projektantów kierowany przez Tomasza Bachorskiego. Ich koncepcja to sześć niezależnych foteli, ułożonych w trzech rzędach, po dwa. Jeżeli produkcja dojdzie kiedyś do skutku, to przewiduje się możliwość zwiększenia liczby miejsc do siedmiu.

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit Jednocześnie odległość między siedziskiem a podsufitką jest duża dla wszystkich miejsc siedzących. Z przodu jest to 1077 mm, w drugim rzędzie 1020 mm i w trzecim 954 mm. Równie komfortowa jest odległość między oparciem a znajdującym się z przodu siedzeniem: w drugim rzędzie wynosi ona maksymalnie 947 mm, w trzecim - 917 mm.
Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

Nie wiadomo dokładnie, jak zmierzono powyższe wartości, ale idziemy o zakład, że podano wartości maksymalne, a nie minimalne. Stąd ich przydatność i przekładalność na subiektywne odczucia pasażerów będzie niewielka. Ale i tak można być niemal pewnym, że w tak wielkim aucie miejsca nie zabraknie. Gorzej będzie z bagażami - przy komplecie pasażerów pozostanie tylko 335 litrów na bagaż dla 6 osób. To niewiele. Gdy foteliki w bagażniku zostaną złożone, kufer rośnie do pokaźnych 812 litrów.

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit Wnętrze zdobi skóra i aplikacje z drewna. Szefowa działu designu Color&Trim, Oona Scheepers, zastosowała ciemne, bejcowane drewno bananowca. Od otwartej ku dołowi i łączącej się z konsolą środkową tablicy przyrządów linie drewnianych aplikacji "przepływają" przez poziomy pas deski rozdzielczej aż do poszycia drzwi.
Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

A co z multimediami? Jeżeli ktoś ma na myśli głównie wymiar ekranu, to ten w Volkswagenie CrossBlue ma 10,2 cala. Nad ekranem umieszczono elementy sterujące multimediami oraz napędem hybrydowym. I tutaj nie zabrakło aluminiowych ozdobników.

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

Przed uruchomieniem auta kokpit zachowuje czystą i ascetyczną formę, to samo można powiedzieć o instrumentach. Dopiero po uruchomieniu samochodu aktywowane są (wysuwane) przełączniki klimatyzacji, oświetlenia i układu napędowego.

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

Mimo prostoty obsługi, Volkswagen obiecuje, że oprzyrządowanie będzie można elastycznie dopasować do upodobań kierowcy. W zależności od trybu jazdy (ekologiczny lub sportowy) zmieniają się grafiki wyświetlaczy, a także kolor podświetlenia zegarów.

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

Detale kabiny umacniają w przekonaniu, że projektanci tego Volkswagena bardzo lubią aluminium. Wykończono nim na przykład dysze wentylacji i kierownicę.

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

Volkswagen CrossBlue został zbudowany na nowej platformie podwoziowej, znanej pod nazwą MQB. To bardzo elastyczne rozwiązanie, które umożliwia produkcję każdego modelu w wersji hybrydowej i elektrycznej (oczywiście obok wersji spalinowej).

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit Elementy MQB zostały połączone w sposób, który będzie stosowany w przyszłej generacji SUVów Volkswagena: przednia i tylna oś MQB, silnik TDI o mocy 140 kW/190 KM z nowej serii EA288 i 6-biegowa przekładnia DSG. Towarzyszą im: litowo-jonowa bateria w tunelu środkowym, przedni silnik elektryczny o mocy 40 kW oraz tylny o mocy 85 kW.
Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

Oszczędne spalanie w przypadku Volkswagena CrossBlue nie oznacza wyrzeczeń w dziedzinie osiągów. Kolos rozpędza się do pierwszej "setki" w 7,5 sekundy, a maksymalny moment obrotowy turbodiesla to 400 Nm.

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit

A po co Volkswagenowi CrossBlue dwa silniki elektryczne o mocy znacznie przewyższającej moc baterii? Przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, do skutecznej rekuperacji, czyli odzyskiwania energii hamowania. Po drugie, silnik elektryczny natychmiast reaguje na dodanie gazu, dając przyjemne poczucie zrywu. Wreszcie po trzecie, solidny moment obrotowy na tylnych kołach może się przydać - motor elektryczny dostarcza tam do 270 Nm (przedni: 180 Nm).

Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit Dzięki litowo-jonowej baterii Volkswagen CrossBlue może przejechać do 14 mil tylko na prąd (cykl US; 33 km - europejski cykl NEFZ). Prędkość maksymalna jest wtedy ograniczona do 120 km/h. W trybie elektrycznym napęd przejmuje 85-kilowatowy silnik elektryczny tylnej osi, a silnik spalinowy zostaje odłączony.
Volkswagen CrossBlue - hybrydowy prototyp z Detroit Chcielibyście, żeby taki pięciometrowy SUV trafił do Europy? My też, ale najpierw trzeba by było powiększyć miejsca parkingowe w galeriach handlowych. Czekamy na seryjne auto Volkswagena!