Elektryczny Nissan e-NV200

Elektryczny Nissan e-NV200
Zachęcony rynkowym sukcesem modelu Leaf, Nissan postanowił zamontować ten sam napęd w małym dostawczaku. Co z tego wyszło?
Elektryczny Nissan e-NV200 Nie od dziś wiadomo, że współczesne samochody buduje się z gotowych, wspólnych "klocków", zwanych modułami. Idąc tym tropem, Nissan postanowił, że zelektryfikuje swojego niewielkiego dostawczaka NV200. A jak zrobić to jak najniższym kosztem? To proste - zamontować układ napędowy i akumulatory z produkowanego od kilku ładnych lat Leafa.
Elektryczny Nissan e-NV200 Jeżeli chodzi o wygląd, to w porównaniu ze spalinową odmianą Nissana NV200 trzeba było dokonać kilku zmian. Przede wszystkim konieczne było poszerzenie błotników, żeby zmieścić koła, które w Nissanie Leaf są rozstawione szerzej o 40 mm - stąd mocniej wyprofilowane nadkola e-NV200. Przeprojektowano także przód nadwozia, które dzięki temu wydłużyło się.
Elektryczny Nissan e-NV200 Tablica wskaźników Nissana e-NV200 od razu podpowiada, że mamy do czynienia z pojazdem o niekonwencjonalnym napędzie. Wskaźnik pojemności baterii, brak obrotomierza - wszystko jest tak proste, jak to tylko możliwe. Podobno dostawczy Nissan prowadzi się tak łatwo, że pracownicy firm, gdzie eksploatowano pilotażową partię przedprodukcyjną e-NV200, nie chcieli z niego wysiadać.
Elektryczny Nissan e-NV200 Nissan e-NV200 wyposażony jest w rozwiązania, ułatwiające jego eksploatację. Nawigacja umożliwia wyszukiwanie najbliższych stacji ładowania akumulatorów. Inteligentny kluczyk pozwala na zdalne włączenie klimatyzacji lub ogrzewania w zaparkowanym samochodzie, a na pokładzie mamy ekran dotykowy, bluetooth i wszelkie atrakcje multimedialne.
Elektryczny Nissan e-NV200 To, co może się wydać dość zaskakujące, to fakt, że kabina elektrycznego Nissana e-NV200 jest równie pojemna, jak w jego spalinowym odpowiedniku. Akumulatory litowo-jonowe powędrowały pod podłogę skrzyni ładunkowej, w której - jak widać - bez trudu mieści się paleta.
Elektryczny Nissan e-NV200 Dostęp do przestrzeni bagażowej umożliwiają także przesuwane drzwi boczne. Z tego ujęcia widać, jak nisko położona jest podłoga przestrzeni ładunkowej elektrycznego Nissana e-NV200. To bardzo ułatwia załadunek, szczególnie wtedy, gdy nie mamy do dyspozycji podnośnika, a także obniża środek ciężkości samochodu.
Elektryczny Nissan e-NV200 Pod maską Nissana e-NV200 znajdziemy zespół napędowy Nissana Leaf, ze zmienionym przełożeniem przekładni głównej oraz przeprogramowanym komputerem sterującym. Synchroniczny silnik prądu przemiennego dostarcza mocy maksymalnej 109 KM i momentu obrotowego 254 Nm. Jego maksymalna prędkość obrotowa to 10 500 obr./min.
Elektryczny Nissan e-NV200 Co ciekawe, mimo nieprzesadnej mocy, motor elektryczny zapewnia dostawczemu Nissanowi e-NV200 lepsze osiągi, niż jednostka dieslowska 1.5 dCi. Przyspieszenie do "setki" trwa 14 sekund (diesel: 14,5 s). Ceną za dobre przyspieszenie, wynikające z wysokiego przełożenia przekładni, jest niezbyt wysoka prędkość maksymalna, wynosząca 120 km/h. A tak przy okazji... Nissan to japońskie auto, prawda? A widzicie ten napis na akumulatorze?
Elektryczny Nissan e-NV200 Maksymalna ładowność Nissana e-NV200 to 770 kg. Jak widzicie, właściciel nie musi nawet wiedzieć, gdzie są akumulatory, bo nie zabierają miejsca. Tego nie można by było powiedzieć np. o samochodach dostawczych napędzanych gazem ziemnym (CNG). Pamiętacie "bagażnik" Fiata Doblo CNG?
Elektryczny Nissan e-NV200 Rozładowany akumulator Nissana e-NV200 można naładować przez noc w ciągu 8 godzin ze zwykłego gniazdka elektrycznego, które wytrzyma obciążenie prądem 16 amperów przy poborze mocy 3,3 kW. To opcja optymalna dla tych, którzy mogą ładować auto w nocy. Czas ten skraca się do 4 godzin w przypadku korzystania z gniazdka 32-amperowego, umożliwiającego pobór mocy 6,6 kW.
Elektryczny Nissan e-NV200 Według standardów obecnego europejskiego cyklu jazdy, służącego do badania zużycia paliwa, Nissan e-NV200 ma mieć zasięg 170 km. Nawet, jeżeli realnie byłoby to 100-120 km, to i tak znajdą się branże, w których firmowi kierowcy nie przekraczają takich dziennych przebiegów. Według badań, 70 procent firmowych aut pokroju nowego elektrycznego Nissana osiąga dzienne przebiegi rzędu 100 km.
Elektryczny Nissan e-NV200 A jak wyglądają koszty eksploatacji elektrycznego Nissana e-NV200? Marketingowcy marki wzięli pod lupę koszty paliwa w Hiszpanii, Włoszech, Niemczech i Wielkiej Brytanii, a także we Francji. Przejechanie 100 km elektrycznym e-NV200 kosztuje około 1,83 euro. Tymczasem ten sam dystans pokonany Nissanem NV200 z dieslem kosztuje około 8,48 euro. Oszczędności są więc ogromne. Tylko najpierw trzeba zebrać kasę na zakup japońskiego "elektryka". Jak na razie polskiej ceny jeszcze nie podano.
Elektryczny Nissan e-NV200 Na koniec jeszcze jeden dość pikantny szczegół, który spokojnie zasługuje na miano anegdoty. Podczas szkolenia kierowców flotowych, mających dosiadać e-NV200, Nissan zaleca... Włączanie ogrzewania fotela i kierownicy zamiast ogrzewania całej kabiny w celu zaoszczędzenia energii i przedłużenia zasięgu. Palto, czapka, grube skarpety - i można ruszać w drogę!

-> Przeczytaj jak Nissan chwalił się premierą elektrycznego Leafa