Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

www.motospace.pl

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Testujemy: SEAT Ibiza 1.0 TSI Xcellence
Nasza ocena: 9.0/10
Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test, spalanie, wymiary, cena, dane techniczne

Mocny silnik, wygodna kabina, prosta obsługa, niskie spalanie, reflektory LED i 5 lat gwarancji z limitem 150 tys. km - czego chcieć więcej od samochodu tej wielkości? Zobaczcie, za co polubiliśmy Seata Ibizę...

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

A potem jeszcze dodatki na podsumowanie:

No to… Zaczynamy!

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Tylne lampy LED i pełne przednie światła LED (dzienne, mijania i drogowe)

Widok przednich pełnych świateł LED nowego Seata Ibizy (dopłata: 2650 zł) to jedna z tych sytuacji, kiedy zdjęcie rzeczywiście znaczy tyle, co 1000 słów. Jeżeli zobaczycie takie auto na ulicy, to nie będziecie mieć najmniejszych wątpliwości, o który samochód chodzi i to jeszcze zanim te światła zaczną się palić.

Dlaczego?

Dlatego, że są one wspaniałym obiektem sztuki użytkowej, którego wzornictwo robi ogromne wrażenie. A przynajmniej na mnie - lubię technikę i bardzo lubię połączenie ciekawego wzornictwa z dużą porcją nowoczesnej techniki. Szczególnie takiej, która bez najmniejszych wątpliwości służy kierowcy i bezpieczeństwu jazdy, a nie tylko temu, żeby było ładnie.

Jeżeli przyjrzycie się przednim lampom LED Seata Ibizy, to z pewnością zwrócicie uwagę na to, że oprócz "powyginanej świetlówki", odpowiedzialnej za światła do jazdy dziennej, nie ma tam typowego jednoczęściowego odbłyśnika, tak jak przy światłach halogenowych. W zamian reflektor składa się z wielu małych odbłyśników i wielu źródeł światła.

Po co to jest zrobione akurat tak?

Po pierwsze dlatego, że ma to uzasadnienie techniczne. Diody emitują ciepło, ale nie z przodu tak jak żarówki, tylko z tyłu. I o ile żarówka odbija to ciepło i dzięki odbłyśnikowi kieruje w pustą przestrzeń, o tyle z tyłu reflektorze trudniej jest to ciepło zagospodarować.

Dlatego łatwiej jest odprowadzić ciepło z kilku mniejszych diod LED niż z jednej dużej diody, która obsługiwałaby cały reflektor. Oprócz tego chodzi tu też (choć nie musi to być zamierzone) o bezpieczeństwo, dlatego że jeżeli przepaliła by Wam się jakaś dioda - jedna z tych kilku, które odpowiadają na przykład za światła mijania - to te światła dalej będą świecić, tylko pewien zakres powierzchni na drodze będzie niedoświetlony.

Takie "zabezpieczenie" możliwe jest dzięki temu, że diody pełnią różne funkcje - każda z nich świeci w odpowiednią stronę i odpowiada za konkretny fragment plamy świetlnej, którą zobaczycie przez samochodem. A jak jest z mocą świecenia tych reflektorów ledowych w nowym Seacie Ibiza?

Te reflektory - zarówno dla kierowców nadjeżdżających z przeciwka, jak i dla kierowcy samej Ibizy - są bardzo mocne. Nie dosyć, jest dużo światła, to jeszcze ma ono wysoką temperaturę barwową. Wygląda to jak łuk spawalniczy i widoczność w świetle tych reflektorów jest znakomita.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Strumień światła z reflektorów Seata Ibizy jest zdecydowanie jaśniejszy niż to, co wydobywa się z reflektorów innych samochodów, bo większość pojazdów ma reflektory halogenowe.

Nie zazdroszczę natomiast tym, którzy jadą z przeciwka.

Światła Full LED Seata Ibizy emitują bardzo jasne światło, które przyciąga wzrok. Myślę, że kiedy takich aut z reflektorami LED będzie więcej, to wszyscy będziemy musieli nauczyć się patrzeć wszędzie, ale nie w reflektor auta nadjeżdżającego z przeciwka.

Jeżeli chcecie się tego nauczyć, to postarajcie się, widząc auto z ksenonami albo "ledami", nie patrzeć w reflektory - chociaż wzrok do tego naturalnie ciągnie - tylko na przykład na pobocze obok nadjeżdżającego samochodu, na znaki drogowe, na jego położenie na pasie ruchu względem granicy jezdni, względem środka pasa ruchu, względem innych pojazdów.

Postarajcie się umiejscowić to nadjeżdżające i świecące w oczy auto na drodze, ale nie patrząc prosto w światła. Wtedy nie dosyć, że Wasze oczy lepiej to zniosą, to jeszcze do tego będziecie mieć lepsze wyobrażenie o tym, gdzie to auto tak naprawdę się znajduje i w którym kierunku zmierza.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Wracając do ledowych świateł w nowym Seacie Ibiza to nie tylko lampy przednie, lecz także tylne światła zrealizowano w technice LED. Wygląda to bardzo elegancko. Światła te mają swoją sygnaturę stylistyczną - łatwo je rozpoznać.

A teraz zajmiemy się czymś, o czym bardzo lubię mówić w samochodach grupy Volkswagena, czyli ergonomią miejsca kierowcy.

Wzorowa ergonomia dla kierowców o wzroście do 180 cm

Jak przystało na auto z koncernu Volkswagena, Seat Ibiza ma znakomitą ergonomię miejsca kierowcy. Tutaj zaznaczę jednak, że ze względu na wielkość tego samochodu najlepiej poczują się w nim kierowcy o wzroście do 180 cm.

Jeżeli oglądaliście nasz film z testu Ibizy to wiecie już, jak to dokładnie wygląda. Jeżeli ktoś jest wyższy to też sobie da radę w Ibizie, natomiast ja bym radził wtedy wybrać Seata Leona, nawet ze słabszym silnikiem i w niższej specyfikacji, bo jest on skrojony optymalnie pod wyższego kierowcę.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Zanim otworzymy szampana dla projektantów wnętrza Ibizy, będzie szczypta marudzenia. Naprawdę szczypta - bo jedyna rzecz, która wygląda na niedociągnięcie, to brak regulacji wysokości pasa bezpieczeństwa. Mnie na przykład - mam 191 cm wzrostu - ten pas dobrze na górze nie trzyma, ponieważ jest względem mojego ramienia za nisko.

I to jest Koniec narzekania - dalej będzie już tylko lepiej!

Pozycja za kierownicą dla kierowcy o wzroście do 180 cm jest bardzo dobra. Fotele są wygodne, mają długie siedziska i są na tyle obszerne, że spokojnie mogły być zamontowane w aucie kompaktowym. Siedzenia dobrze podpierają podudzia.

Co ważne - zagłówki foteli nie przeszkadzają podczas jazdy, tak jak to się dzieje w wielu autach. Często bowiem chodzi wyłącznie o to, żeby jak najlepiej zabezpieczyć kręgi szyjne podczas najechania na tył samochodu i jak najlepiej wypaść w testach zderzeniowych Euro-NCAP, zapominając o wygodzie.

A może - zanim przejdziesz dalej - chcesz sprawdzić historię swojego samochodu lub auta z ogłoszenia? Podaj VIN:

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

W efekcie producenci samochodów przesuwają zagłówki bardzo mocno do przodu - tak, żeby kierowca cały czas był oparty o zagłówek. Wtedy zagłówek od razu łapie głowę - kiedy się zaczyna uderzenie w tył to natychmiast zaczyna przejmować energię kinetyczną głowy kierowcy lub pasażera.

I to jest rzeczywiście teoretycznie uzasadnione ze względów bezpieczeństwa, ale nie sądzę, żeby ten centymetr luzu między zagłówkiem a głową kierowcy czynił tu jakąś diametralną różnicę. Natomiast ten luz - jeżeli jest, tak jak w Seacie Ibiza - pozwala na swobodne obracanie głową, rozglądanie się i zrelaksowaną jazdę bez bólu szyi.

Rozglądając się swobodnie, kiedy zagłówek nie przeszkadza w poruszaniu głową, jesteśmy w stanie zapobiec potencjalnej kolizji - a ja stawiam na bezpieczeństwo czynne i dlatego ten zagłówek w Ibizie mi się podoba. Jest dokładnie tam, gdzie powinien być, nie pcha mojej głowy do przodu. Jak chcę, to się o niego oprę - można podnieść naprawdę bardzo wysoko, także sięga mi zasadzie do czubka głowy.

Oczywiście Ibiza ma regulowaną w dwóch kierunkach kierownicę - w pionie i w poziomie. Pozwala to zająć dogodną pozycję za kierownicą - tak, jak mówiłem wcześniej, najlepszą dla kierowcy wzrośnie do 180 cm.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

W Seacie mamy dobrą widoczność do przodu - słupki szyby przedniej rozstawione są szeroko, a do tego lusterka umieszczono na poszyciu drzwi, a nie na słupku przednim. Dzięki temu tutaj, gdzie normalne lusterko w przeciętnym samochodzie zabiera część szyby, w Ibizie jest dodatkowe pole widzenia, w którym możemy dostrzec np. dziecko czy pieszego oczekującego na przejście przez jezdnię.

Widoczność do tyłu jest przyzwoita, natomiast wzrok kierowcy skierowany do tyłu po skosie napotka na malutkie okienko, które jest zbyt wysoko umieszczone i tak naprawdę jak znajdzie się za nim słupek albo dziecko, to go przez to okienko raczej nie zobaczymy.

Seat Ibiza - prosta obsługa instrumentów, a szczególnie klimatyzacji

Ogromną zaletą Seata Ibizy jest prostota obsługi, a do tego możliwość sterowania podstawowymi funkcjami samochodu - tymi najczęściej używanymi przez kierowcę podczas jazdy - za pomocą fizycznych przycisków. Czyli niekoniecznie (tak jak to jest wielu samochodach, bo taka jest moda) za pomocą ekranu dotykowego.

Efekt jest taki, że jeżeli chcecie ustawić na przykład klimatyzację, to nie musicie się przebijać przez menu na ekranie dotykowym plus "pukać" kilka razy, żeby podnieść temperaturę o kilka stopni, tylko macie do tego dedykowany panel dwustrefowej klimatyzacji automatycznej.

Zanim przejdziesz dalej - wybierz markę, model i rocznik poniżej i sprawdź, ile możesz zaoszczędzić na polisie OC i AC!

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Klimatyzacja automatyczna dwustrefowa w pakiecie z elektrycznie składanymi lusterkami, czujnikami deszczu, zmierzchu i elektrochromatycznym lusterkiem wstecznym to koszt 2457 zł.

Czy to jest konieczny wydatek?

Dla mnie akurat nie. Wolę klimatyzację manualną. Lubię wiedzieć dokładnie, co ustawiam i co w układzie wentylacji jest mi serwowane, ale jeżeli ktoś nie czuje się zbyt mocny w obsłudze klimatyzacji i nie do końca wie jak to działa, to wybór automatycznej klimatyzacji rzeczywiście będzie dobrym pomysłem.

Tym bardziej, że jest ona dwustrefowa, a to jest zawsze jakiś plus. Pomyślcie teraz, na ile bezpieczniej można podróżować samochodem, w którym da się podwyższyć temperaturę kilkoma kliknięciami pokrętła, na które w zasadzie nie musicie patrzeć, bo bardzo łatwo je znaleźć, w porównaniu z…

…takim samochodem, który ma obsługę klimatyzacji wyłącznie przez ekran dotykowy i trzeba na długo oderwać wzrok od drogi, aby coś przestawić. To powoduje, że przez wiele metrów jedziecie w zasadzie na ślepo, co wydaje się szaleństwem, ale prawie każdy kierowca od czasu do czasu coś takiego robi.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Jakiego by nie miał samochodu, czasem wzrok od drogi odrywa. A samochód jedzie dalej. Dlatego dziękuję Seatowi za to, że zadbał o to, aby ten czas oderwania wzroku od drogi był jak najkrótszy, serwując nam dedykowany panel klimatyzacji.

Ekran dotykowy też jest dobrze pomyślany - dostęp do głównych, najczęściej używanych funkcji możliwy jest za pomocą dedykowanych przycisków na obwodzie tego ekranu. Nie są to niestety przyciski fizyczne. Ekran dotykowy jest responsywny - nieco zmienia się jego grafika w momencie przybliżania dłoni.

O tym, że projektanci tego ekranu i multimediów znają się na ergonomii świadczyć może to, że większość opcji ma duże pola dotykowe. Tak duże, jak opuszka palca, żeby łatwo było w nie trafić, a trudno wcisnąć przypadkiem dwa pola na raz.

Ja zawsze tęsknię za dedykowanymi przyciskami do sterowania multimediami i w Seacie Ibiza znalazłem je na lewej stronie kierownicy. Jest tam pokrętło do głośności i przyciski, którymi można przestawiać utwory. W dodatku część informacji z ekranu centralnego jest powielona na ekranie komputera pokładowego między zegarami, który przy okazji jest fantastycznie czytelny.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Całe zegary są bajecznie czytelne. Tło jest czarne, cyfry i litery białe, świeci się absolutne minimum informacji, jakie samochód chce nam przekazać. Widoczne jest to znakomicie i w dzień i w nocy: za dnia nawet ostre słońce nie przeszkadza w odczycie wskazań, a w nocy zegary nie świecą w oczy.

A teraz - nareszcie - opowiem coś o silniku.

Mocny i elastyczny silnik benzynowy 1.0 TSI

Jeżeli nigdy nie jeździliście tym litrowym silnikiem z turbodoładowaniem - czy to w wersji 95-konnej, czy to w opisywanej odmianie 115-konnej - to proszę, zróbcie to. Choćby po to, żeby wiedzieć, co dzisiaj jest możliwe w technice motoryzacyjnej. Skąd takie namowy?

Stąd: ten silnik nie dość, że jest małolitrażowy i powinien być z tego względu nieelastyczny, to jeszcze ma turbodoładowanie i jest bardzo mocno wysilony. Czyli teoretycznie powinien mieć najwięcej do powiedzenia dopiero na średnich i wysokich obrotach. Tymczasem on zupełnie zaprzecza tym zasadom. On - 1.0 TSI - jest jeżdżącym zaprzeczeniem tych zasad!

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Wyobraźcie sobie, że wsiadajcie do samochodu. I to auto rusza z miejsca, po czym całkiem żwawo rozpędza się w mieście do 50, 70, 80 kilometrów na godzinę (tam, gdzie legalnie wolno tyle jechać)…

…a teraz będzie najlepsze. Podczas tego, całkiem dynamicznego, przyśpieszania, silnik ani razu nie przekracza 2000 obrotów na minutę. A tak właśnie było - możecie to zobaczyć na naszym filmie z testu Ibizy.

Tak było podczas naszej jazdy tym samochodem, więc mam to nagrane - twardy dowód, że dokładnie tak jest. I nie są to jakieś moje wymysły po to, żeby chwalić Seata i silnik z grupy Volkswagena.

Jeżeli ktoś przekona się do tej konstrukcji - uwierzy, że może ona być niezawodna i że taki silnik może być obliczony na obciążenia, którym jest poddawany…

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

No właśnie. Bo ten motor ma 115 koni z litra pojemności, czyli gdyby miał dwa litry, to moc wyniosłaby 230 KM, a moment obrotowy 400 Nm (bo w Ibizie 1.0 TSI wynosi 200 Nm). To są naprawdę sportowe wartości, tyle że w Ibizie 1.0 TSI występują w trzycylindrowej miniaturze.

Wracając do tematu - jeżeli ktoś się przekona do tego silnika i do tego, że tak zaawansowana technologia może się sprawdzić również na dłuższą metę, to będzie po prostu zachwycony tym autem. A szczególnie kierowca, który tak jak ja preferuje jazdę defensywną.

Czyli niekoniecznie kierowca ślamazarny, bo taka jazda może być dynamiczna, ale - aby nazwać ją defensywną - po pierwsze musi być zgodna z przepisami, a po drugie - kierowca przewiduje rozwój sytuacji na drodze. Nie przyspiesza (a potem hamuje) kiedy to nie zmienia istotnie średniej prędkości jazdy, a zużywa tylko niepotrzebnie paliwo. Przy takiej technice jazdy silnik 1.0 TSI jest po prostu idealną jednostką napędową. Ma ogromną siłę na niskich obrotach - taką, jakiej zupełnie się nie spodziewałem po litrowym mikronapędzie.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Po tym teście długo nie mogłem się otrząsnąć z wrażenia, jakie wywarły na mnie możliwości tego benzynowego jednolitrowca. Co prawda spotykałem się już wcześniej z silnikami utrzymywanymi przez skrzynię biegów na niskich obrotach, ale żaden inny litrowy napęd nie miał tyle siły w dolnych rejestrach obrotomierza.

A teraz będzie coś dla fanów oszczędzania paliwa.

Seat Ibiza 1.0 TSI - spalanie (prawie) jak w dieslu

Wyobraźcie sobie, że jedziecie samochodem z benzynowym silnikiem o mocy 115 koni, który (kiedy musi) potrafi przyspieszyć od zera do 100 km/h w mniej niż 10 sekund. I wyobraźcie sobie, że kiedy spokojnie jedziecie tym autem po mieście albo na trasie (nie mówimy tutaj o autostradzie) to możecie zobaczyć na komputerze spalanie rzędu 4,5-4,7 l/100 km.

Zanim przejdziesz dalej, zobacz także...

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

I cały czas mówimy o samochodzie benzynowym, a nie o dieslu. Podoba Wam się taka perspektywa? Myślę, że tak. Jeżeli uda Wam się nim kiedyś przejechać, kiedy zobaczycie, jak ten silnik ciągnie i jakie morze momentu obrotowego udostępnia już od niskich obrotów, to…

Takie spalanie uznacie za fantastyczny wynik.

Zastanówmy się więc przez moment, jak go osiągnięto. Silnik 1.0 TSI ma małą pojemność i dużą moc jak na 115-konnego trzycylindrowca. Ma także bezpośredni wtrysk paliwa, który pozwala uzyskać wyższy stopień sprężania, ponieważ wtryskiwane paliwo schładza zawartość cylindra.

W jaki sposób?

Dzieje się to dzięki odparowaniu wtryskiwanej tam benzyny. Wyższy stopień sprężania pozwala z kolei na oszczędniejszą pracę silnika. Turbodoładowanie, które z natury jest zależne od obciążenia, pozwala na to, żeby silnik raz działał tak, jakby w ogóle tego turbodoładowania nie miał (czyli jak litrowy silnik bez turbo), a innym razem pracował z potężnym doładowaniem.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Przy niewielkim obciążeniu dawki paliwa są bardzo niewielkie, a rosną znacząco przy pełnym gazie, kiedy litrowy trzycylindrowiec zasysa mniej więcej tyle powietrza i paliwa, co dwulitrowy silnik wolnossący. Na tym właśnie polega cud turbodoładowania.

Szeroki przedział użytecznych obrotów, dzięki płaskiej charakterystyce momentu obrotowego, umożliwia bardzo oszczędną lub dynamiczną jazdę, nawet na niskich obrotach.

Ale pamiętajmy: dynamika, dostępna po mocnym wciśnięciu gazu, nie bierze się z powietrza, tylko z benzyny. Podczas nagrywania filmu w mieście Seat Ibiza 1.0 TSI DSG spalił nam 4,7 litra na 100 km, a średnia z całego testu wyniosła 6,2 l/100 km, jednak wjeżdżając na autostradę, albo mocno wciskając gaz w mieście, trzeba się liczyć ze wzrostem tego spalania.

I to wzrostem znacznym - to jest benzynowy silnik turbo i jeżeli będziecie go solidnie "cisnąć" to spalanie wzrośnie nie o dziesiąte części litra, tylko o całe litry, czyli zmieni się znacząco wartość przed przecinkiem na komputerze, pokazującym zużycie paliwa.

Nie sądzę żeby to była wada tego auta - to jest raczej normalne. Za to niewątpliwą zaletą jest bardzo niskie spalanie podczas rozsądnej jazdy. A teraz zajmiemy się aspektem akustycznym pracy tego silnika - jest na tyle ciekawy, że warto poświęcić mu trochę czasu.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz! 

Dobrze wyciszony silnik Seata Ibizy, który czasem lubi…

Ponieważ Seat Ibiza 1.0 TSI ma benzynowy silnik trzycylindrowy, to do natury takiego napędu należą wzmożone drgania i specyficzny odgłos podczas pracy na niskich obrotach. W tym konkretnym przypadku podczas spokojnej jazdy - szczególnie na trasie - ten silnik jest kompletnie nieobecny akustycznie. Po prostu go "nie ma" - zapomnijcie o tym, że pod maską pracuje silnik!

Ale on tam jest, tylko skrzynia biegów utrzymuje go na tak niskich obrotach, że w zasadzie trudno go podczas jazdy na trasie i spokojnej jazdy po mieście usłyszeć. Ale jeżeli w mieście spróbujecie jechać z wyższą dynamiką, to…

Skrzynia biegów DSG dalej będzie utrzymywała silnik rygorystycznie na niskich obrotach, bo wie, że ten silnik sobie wtedy świetnie poradzi z masą auta. Seatem Ibizą jedzie się wtedy prawie jak dużą, mocną ciężarówką, która ma olbrzymi silnik z wielkimi cylindrami o dużej pojemności i tam takie obroty właśnie można zobaczyć podczas normalnej jazdy.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Jeżeli teraz mocniej wciśniecie gaz, to zamiast redukcji biegu poczujecie przyjemne wciśnięcie w fotel, a do Waszych uszu dotrze charakterystyczny pomruk, pojawią się delikatne drgania karoserii. TSI lubi zamruczeć. Basem.

Utrzymują się one na szczęście tylko do 2000 obrotów na minutę - powyżej tej wartości producent skutecznie poradził sobie z wyciszeniem silnika i jego różnych częstotliwości rezonansowych, które trzeba było wygasić.

Natomiast rzeczywiście podczas żwawego przyspieszania z niskich obrotów to mrukliwe dudnienie występuje i trzeba się do niego przyzwyczaić. A tak naprawdę to…

Nie trzeba. To znaczy?

Naprawdę nie trzeba. I to z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że jeżeli włączy się radio, to ono poradzi sobie z buczeniem silnika tak, że nie będziecie go w ogóle słyszeli. Jak to jest możliwe?

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Otóż opcjonalny system audio, sygnowany przez Beats, który zainstalowano w naszej testowej Ibizie (6 głośników i subwoofer, dopłata 2010 zł), jest tak zestrojony, że ma dodatkową porcję mocy właśnie w tych rejestrach, w których słyszymy pomruk silnika.

Jeżeli włączylibyście radio lub inne źródło dźwięku na postoju, nawet przy pracującym silniku, wtedy zauważycie że w kabinie jest bardzo dużo basu. Tak dużo, że rozlewa się on po samochodzie. Kiedy jednak ruszacie to okazuje się, że ten bas dokładnie celuje w częstotliwości rezonansowe silnika. Działa to tak skutecznie, że słuchając radia zapomnicie o pomrukującym napędzie.

A jaki jest drugi sposób?

O tym przeczytacie w następnym rozdziale, poświęconym automatycznej skrzyni biegów DSG. Ale nie od razu :)

Seat Ibiza 1.0 TSI i świetna skrzynia biegów DSG

Testowany Seat Ibiza 1 0 TSI miał skrzynię DSG. Jest to automatyczna, siedmiobiegowa skrzynia dwusprzęgłowa. Już na samym początku muszę coś mocno zaznaczyć: jeżeli chcecie uzyskać takie wyniki spalania, jak my, to od razu mówię - bez skrzyni DSG podczas jazdy miejskiej będzie to praktycznie nierealne.

Dlaczego?

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Dlatego, że musielibyście całą uwagę skupiać na zmianie biegów i niczym innym się nie zajmować. Trójka, czwórka, piątka, szóstka, siódemka, szóstka, piątka, czwórka, piątka… I tak bez końca. Automatyczna skrzynia dokładnie to robi - ona też zmienia biegi zmienia tak szybko, a do tego na tyle płynnie, że kierowca kompletnie nic o tym nie wie, chyba że patrzy na komputer pokładowy. Człowiek nie jest w stanie tego robota w stu procentach zastąpić.

A jak zachowuje się dwusprzęgłowy automat w różnych sytuacjach?

Jeżeli jedziecie spokojnie, np. z prędkością 30-40 km/h i wciśnięcie solidnie gaz, głęboko ale powoli, to wtedy skrzynia DSG nie dokona redukcji i będzie dalej trzymać silnik na bardzo niskich obrotach. W wielu samochodach taki eksperyment nie skończyłby się niczym dobrym - silnik będzie się bezradnie napinał, a auto przyspieszy tylko nieznacznie.

Ale nie w Seacie Ibiza 1.0 TSI DSG!

Mimo nieznośnie niskich obrotów - rzędu półtora tysiąca - turbodoładowany trzycylindrowiec dostarczy tyle pary, że bez trudu rozpędzi auto, które będzie się wydawało lekkie jak piórko.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Trzycylindrowy napęd robi to z niesamowitą lekkością i skrzynia automatyczna słusznie utrzymuje ten silnik na tak wolnych obrotach. Oczywiście, jeżeli będziecie dalej wciskali gaz, to w końcu nastąpi redukcja biegu.

Jeżeli chcecie taką redukcję sprowokować od razu, to trzeba albo wcisnąć gaz po prostu kompletnie do końca, albo wcisnąć go bardziej zdecydowanie - szybszym ruchem - wtedy algorytm, śledzący ruchy Waszej prawej stopy wyczuje że wymagacie od auta w zdecydowanej reakcji. Reakcji - czyli redukcji biegu. I ta redukcja nastąpi bardzo szybko, po czym natychmiast pojawi się ciąg na niższym biegu.

Dlaczego mówiłem o tej skrzyni przy okazji opowiadania o pomruku silnika do 2000 obrotów na minutę? Otóż ta skrzynia, jeżeli tylko przestawicie ją w tryb sportowy, natychmiast uwolni Was od basowego tonu, emitowanego przez silnik poniżej 2000 obrotów na minutę.

Jak?

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

To proste: automat DSG w trybie sportowym będzie utrzymywał silnik cały czas powyżej granicy wolnoobrotowego pomruku. Redukcje będą bardziej spontaniczne i ogólnie biegi będą zmieniane znacznie później. I dzięki temu dudnienia poniżej 2000 obrotów nie będziecie już słyszeć!

Oczywiście cały ten wywód ma sens, jeżeli ten pomruk komuś przeszkadza - bo mnie nie przeszkadza zupełnie. Ale rozumiem, że ktoś może to uznać za wadę, dlatego o tym piszę. Najlepiej, zamiast słuchać cudzych opowieści, samemu sprawdzić to podczas jazdy - słuch jest sprawą wysoce indywidualną i każdy na swój sposób odbiera różne częstotliwości.

Co jest jeszcze fajnego w tej skrzyni?

Pozwólcie, że zagłębimy się trochę w technikę.

Otóż skrzynia DSG - w odróżnieniu od skrzyni z hydrokinetycznym sprzęgłem - nie wywołuje naprężeń w układzie napędowym w momencie, kiedy auto stoi, a silnik pracuje. A przecież nawet przy aktywnym systemie start-stop, jeżeli macie włączoną klimatyzację i jest gorąco, to silnik w większości samochodów i tak na postoju będzie pracował.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

I wtedy, jeżeli mielibyście skrzynię tradycyjną z hydraulicznym przetwornikiem momentu obrotowego, to przy pracującym silniku i pozycji do jazdy cały czas część mocy silnika byłaby tracona na próbę popchnięcia zahamowanego pojazdu.

O tym wkładzie mocy silnika w próbę przetaczania stojącego auta wie każdy, kto jeździł samochodem z tradycyjnym "hydraulicznym" automatem: gdy skrzynia pracuje w trybie "D", to na postoju trzeba solidnie wciskać hamulec, żeby samochód nie ruszył.

W DSG tego nie ma.

Tutaj na postoju silnik jest całkowicie wysprzęglony i pracuje na luzie. Wał skrzyni biegów jest oddzielony mechanicznie od wału korbowego silnika i motor zużywa tyle paliwa, co przy pozycji N lub P. Czyli w przypadku Seata Ibizy 1.0 TSI - mniej więcej pół litra benzyny na godzinę.

Na takim postoju w trybie D przy pracującym silniku w układzie napędowym Ibizy nie ma żadnych naprężeń, żadnego dodatkowego zużycia podzespołów. Nie trzeba też mocniej wciskać hamulca niż wtedy, gdy motor na postoju nie pracuje.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Dopiero gdy puszczacie hamulec, tarcze sprzęgieł są do siebie powoli dociskane  i Seat zaczyna się leniwie toczyć na bardzo krótkiej "jedynce". I tutaj jeszcze parę słów o drobnej właściwości czy przypadłości DSG, która w ogóle mi nie przeszkadza, ale niektórzy użytkownicy tych skrzyń traktują ją jako minus.

Chodzi o to, że w porównaniu z tradycyjnymi automatami ze sprzęgłem hydrokinetycznym skrzynia DSG wykazuje nieco dłuższą zwłokę od momentu dodania gazu do chwili kiedy auto rusza z miejsca. Z kolei jeżeli próbujecie ruszyć żwawiej, to czasem pojawia się delikatne szarpnięcie. Wedle moich doświadczeń jest to tym bardziej odczuwalne, im większy jest silnik w samochodzie, w którym pracuje skrzynia DSG. Jest to dla niej typowe.

Ale ponieważ Seat ma silnik niewielki jak na możliwości tej skrzyni, to według mnie opisana przypadłość jest zupełnie pomijalna. Szczególnie kiedy się jeździ spokojnie to trudno nawet powiedzieć, czy w ogóle występuje.

Zamykamy temat DSG - skoro powiedzieliśmy tyle dobrego o skrzyni biegów, to obdarzmy tym dobrostanem także układ jezdny, który na to w pełni zasługuje.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz! 

Znakomicie zestrojony układ jezdny Seata

Jeżeli chodzi o zawieszenie Seata Ibizy - opowiadanie o nim to sama przyjemność. Auto ma świetnie zestrojone sprężyny i amortyzatory, znakomicie komunikatywny układ kierowniczy, który jednocześnie nie jest zbyt czuły w centralnym położeniu i nie męczy podczas długiej jazdy na wprost.

Kiedy poruszam delikatnie kierownicą to Seat Ibiza 1.0 TSI zmienia kierunek jazdy bez wahania, ale robi to spokojnie. Dzięki temu nie trzeba się kurczowo trzymać kierownicy podczas szybkiej jazdy po autostradzie, żeby utrzymać kierunek jazdy i taka jazda mniej męczy.

Jeżeli chodzi o komfort jazdy w tym samochodzie, to jest on przyzwoity. Auto, którym jeździliśmy, miało opcjonalne 17-calowe koła z oponami 215/45 R17, które kosztowały 2747 zł i o ile rzeczywiście poprawiają one reakcję na skręt kierownicy, o tyle ja bym wybrał koła standardowe 15-calowe, gdzie opony mają profil 65 i zdecydowanie lepiej filtrują drobne nierówności.

Ale również w Ibizie którą jeździłem, tej na 17-calowych kołach, nie mogę narzekać na komfort, szczególnie wobec pierwszorzędnej stabilności jazdy.

Układ kierowniczy ma możliwość zmiany charakterystyki pracy dzięki opcji Seat Drive Profile za jedyne 536 zł - po jej dokupieniu na tunelu środkowym pojawia się dodatkowy przycisk. Na ekranie dotykowym można wybierać między trybami: normalnym, sportowym, indywidualnym i ekologicznym.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

W trybie sportowym układ kierowniczy delikatnie się utwardza, więc jeżeli komuś za tym zależy to będzie mógł sobie wybrać taką opcję. Jest ona tak tania, że trudno uwierzyć żeby ktokolwiek kupujący nowego Seata Ibizę jej nie zamówił.

Czy ja bym go sobie kupił?

Tak. W najtańszej wersji z silnikiem 1.0 TSI 95 KM, bo jest niemal tak dynamiczna, jak testowana odmiana 115 KM i równie kompetentna w rdzennych dziedzinach, takich jak komfort czy stabilność jazdy. Ale to tylko moja opinia - każdy ma swój typ.

A teraz zajrzymy do bagażnika i na tylną kanapę.

Ibiza - sporo miejsca na tylnej kanapie i dużo w bagażniku

Seat Ibiza jest samochodem, który zdecydowanie wyrasta poza typowe wymagania, jakie stawiamy pojazdom z segmentu B. Jest większy, bardziej pakowny i przestronny od rynkowej średniej.

Nie tylko z przodu jest dużo miejsca, ale też z tyłu. Jak ustawiłem przedni fotel dla kierowcy o przeciętnym wzroście - żeby to zrobić odsunąłem jego oparcie od pedału hamulca o 100 centymetrów - to byłem w stanie sam za takim fotelem kierowcy z tyłu usiąść i co ciekawe miałem sporo miejsca nad głową.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

To jest bardzo rzadkie nie tylko w samochodach tej wielkości, lecz nawet w limuzynach klasy średniej. Do tego dochodzi bagażnik, który ma 355 l pojemności - wartość, która jeszcze parę lat temu była właściwa samochodom klasy kompaktowej.

A dziś nadal jeżdżą kompakty, mające niewiele większy kufer od Seata Ibizy, mimo że ich nadwozia mają znacznie większe wymiary. Wniosek może być jeden: Seat bardzo efektywnie wykorzystuje miejsce, jakie zajmuje na jezdni. A to, jak ktoś parkuje na ciasnym parkingu, ma duże znaczenie. Kupując auto poręczne, zwinne i łatwe do zaparkowania, mogę też liczyć na przestronną i wygodną kabinę plus całkiem duży bagażnik. To mi się podoba!

Podobnie, jak…

5 lat gwarancji Seata, czyli najlepiej w grupie VAG

Nie każdy to wie: Seat oferuje najlepszą gwarancję mechaniczną w grupie Volkswagena. W tej chwili na przykład Volkswagen daje 2 lata, Audi - 3 lata, a Seat w Polsce aż 5 lat gwarancji mechanicznej. Są to 2 lata bez żadnego limitu kilometrów, a następne 3 lata mają ograniczenie do 150 000 km.

I muszę Wam powiedzieć, że jeżeli miałbym kupować sobie samochód z tak zaawansowanym technicznie silnikiem jak tutaj i tyloma dodatkami (dużo elektroniki), to chętnie wybrałbym producenta, który zapewnia jak najdłuższą gwarancję. To dałoby mi spokój umysłu i spokój mojego portfela przez kilka lat.

Dobrym argumentem jest także rozległa sieć serwisowa - Seata możemy serwisować w zasadzie w każdym autoryzowanym serwisie grupy VW.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Adaptacyjny tempomat Seata Ibizy - dobra robota!

System utrzymania prędkości i odległości o poprzedzającego auta, który występuje w Seacie Ibiza, jest na tyle przydatny i dopracowany, że poświęciłem mu cały rozdział. Chodzi o adaptacyjny tempomat, który wykorzystując kamerę i radar jest w stanie utrzymać odpowiedni odstęp od poprzedzającego auta z przodu i…

…dopasować prędkość do tego samochodu plus jeszcze ograniczyć tą prędkość do tego co nastawi sobie kierowca. W praktyce wygląda to w ten sposób, że jeżeli jest ograniczenie do 90 km na godzinę, to ustawiacie je sobie na tempomacie. Kiedy droga jest pusta, Ibiza będzie jechała dokładnie z taką prędkością - czy z góry, czy pod górę, prędkość zostanie utrzymana. Jak to w tempomacie z funkcją hamowania.

Ale to nie wszystko.

Jeżeli na Waszej drodze pojawi się wolniej jadący samochód, to Seat Ibiza zwolni i dopasuje prędkość do tego jadącego auta z przodu. Jeżeli to auto później przyśpieszy ponad prędkość, którą macie ustawioną, rozpędzając się np. do 100 km/h, to Wasz Seat Ibiza rozpędzi się tylko do 90 km/h i ani kilometra na godzinę więcej.

Muszę pochwalić ten system za to, jak działa. Istnieją sytuacje, w których można Łatwo sprawdzić, na ile adaptacyjny tempomat jest dopracowany i akurat miałem okazję się z takimi sytuacjami zmierzyć. A raczej mierzył się z nimi tempomat Seata Ibizy, bo ja tylko kierowałem.

Pierwsza sytuacja: jechałem środkowym pasem po jezdni, która ma trzy pasy ruchu w jednym kierunku i przede mnie wjechał samochód. Uczynił to dosłownie w odległości metra-dwóch od mojego zderzaka, ale jechał ze znacznie większą prędkością.

Czyli kiedy tylko wjechał przede mnie, to zaczął się od razu oddalać. I aktywny tempomat Seata Ibizy nie spanikował. Nie zaczął hamować przed tym samochodem, bo rozpoznał, że odległość między testowanym przez nas autem a pojazdem jadącym z przodu szybko się zwiększa. Ibiza zniosła to ze stoickim spokojem, bez ingerencji w układ hamulcowy ani w moc silnika.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Druga sytuacja dotyczy algorytmu śledzenia samochodów na pasach jezdni jednokierunkowej, także na krętej drodze. To nie jest łatwe zadanie i w przeszłości tego typu tempomaty szybko się poddawały, reagując chaotycznie.

W Ibizie nie trzeba się tego zupełnie obawiać - aktywny tempomat Seata bardzo dobrze śledził pojazdy na moim pasie ruchu, nie zwracając uwagi na pojazdy na pasach sąsiednich, także na zakrętach.

Trzecia sytuacja miała miejsce podczas hamowania przed skrzyżowaniem w mieście, gdzie przede mną już hamowały inne pojazdy, ale między moją Ibizę a tamte auta wjechał jeszcze inny samochód, z lewego pasa, skracając mi znacznie drogę hamowania. A raczej Seatowi.

Ja wtedy tylko trzymałem kierownicę, hamowaniem zajmował się adaptacyjny tempomat. Bez trudu zauważył auto, wjeżdżające w ostatniej chwili na mój pas, zwiększył siłę hamowania, wszystko odbyło się bezpiecznie i bezkolizyjnie.

Jeżeli jesteście wzrokowcami, możecie obejrzeć tę sytuację na naszym filmie.

A co się dzieje w korku?

Czy tempomat potrafi zatrzymać Ibizę?

Tak, ale nie na długo :)

Kiedy aktywny tempomat zatrzyma Seata Ibizę przed samochodem z przodu, macie parę sekund na to, żeby wcisnąć hamulec, bo po tych paru sekundach rozlegnie się sygnał i Ibiza zacznie sama podążać do przodu.

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Kiedy chcecie ruszyć, wystarczy przyciągnąć do siebie na chwilkę dźwigienkę tempomatu pod kierownicą - tempomat reaktywuje się z poprzednimi ustawieniami. Można więc korzystać z niego jadąc w korku, a to bardzo odpręża i ułatwia jazdę w monotonnym ruchu miejskim.

Aktywny tempomat w pakiecie z dostępem bez kluczyka i wykrywaniem zmęczenia kierowcy kosztuje 2010 zł i jest to bardzo dobra cena.

A teraz jeszcze raz bierzemy Ibizę pod lupę :)

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - nasza opinia

Komfort i płynność jazdy - 4+

Mimo niskoprofilowych, szerokich opon, Ibiza dawała sobie radę z filtrowaniem nierówności jezdni całkiem przyzwoicie i nigdy nie przekraczała granicy dyskomfortu. Przy standardowych, 15-calowych felgach i oponach o profilu 65 jest jeszcze lepiej i osobiście wybrałbym Ibizę właśnie na tych kołach. W kategorii komfortu resorowania Seat zasługuje na czwórkę, natomiast płynność jazdy ze skrzynią dwusprzęgłową jest pierwszorzędna. Nic mnie to nie obchodzi, że prasa fachowa rozpisuje się bezustannie o "szarpiącym DSG" - albo nasza Ibiza nie szarpała przy ruszaniu, albo mi to w ogóle nie przeszkadzało. Za to rozpędzanie przebiegało płynnie niczym w aucie na prąd i świadomość tego, że w tej skrzyni pracują mechaniczne sprzęgła, powoduje jeszcze większy szacunek dla konstruktorów tej pionierskiej swego czasu przekładni. Bonus w kategorii ogólnego komfortu użytkowania auta dokłada adaptacyjny tempomat, który działa bez zarzutu.

Dynamika prowadzenia: 5

Żeby było jasne: oceniam ten samochód oczami przeciętnego właściciela, który nie robi sobie ulicznych wyścigów ani nie spędza weekendów na torze wyścigowym czy nieużywanym lotnisku, żeby palić gumy. Z punktu widzenia przeciętnego kierowcy samochodu segmentu B - a w Polsce te auta sprzedają się raczej w bardzo przeciętnych wersjach silnikowych jeżeli chodzi o osiągi - Seat Ibiza 1.0 TSI zapewnia ponadprzeciętną stabilność jazdy i znakomitą dynamikę prowadzenia. Auto pozostaje neutralne aż do granicy przyczepności, a jej przekroczenie sygnalizuje łagodną, łatwą do opanowania podsterownością. Układ jezdny cechuje godna uznania harmonia. Jest bardzo dobrze.

Przyspieszenie i elastyczność napędu: 4+

Przejedźcie się samochodem podobnej wielkości z sinikiem wolnossącym o podobnej mocy, a zrozumiecie, skąd taka wysoka ocena. Jeżeli tylko nie piłujecie non stop silnika na wysokich obrotach, to zrozumiecie to już po ruszeniu z miejsca, kiedy potęga momentu obrotowego wciśnie Was w fotel Seata. I nie będziecie chcieli uwierzyć, na jak niskich obrotach się to odbywa. Ocena mniej relatywna byłaby bardziej brutalna: Ibiza 1.0 TSI 115 KM ma sportowo wysilony silnik, ale ze względu na jego niewielką pojemność osiągi samochodu nie są sportowe, tylko po prostu bardzo dobre jak na tej wielkości auto. Dobra wiadomość jest taka, że tańsza wersja 95-konna jeździ niewiele gorzej.

Przestronność i ergonomia: 4+

Jest dobrze! Szerokie nadwozie kryje szeroką kabinę. Z przodu miejsca jest bardzo dużo, z tyłu sporo. Fotele przednie mają bardzo długie jak na tej wielkości auto siedziska, a zagłówki nie popychają głów kierowcy i pasażera do przodu. Obsługa instrumentów jest tak prosta, jak to tylko możliwe, a to dzięki fuzji sterowania przyciskami, pokrętłami i ekranem dotykowym. Świetna widoczność do przodu i po skosie, po części za sprawą lusterek, mocowanych do poszycia drzwi zamiast do słupka. Minus: zbyt nisko położone i pozbawione pionowej regulacji (!) mocowania przednich pasów bezpieczeństwa. Chyba, że się mylę i coś przeoczyłem - w zasadzie to cały czas mam nadzieję że tak było.

Jakość montażu i jakość odczuwalna: 4

Poza niektórymi plastikami o "bardzo prostej" jakości, na przykład na uchwytach do zamykania drzwi, tworzywa wyglądają całkiem nieźle. Poza wymienionymi klamkami miejsca, których kierowca najczęściej "maca" są przyjemne w dotyku. Montaż elementów wystroju kabiny - bez zastrzeżeń. Żadnych hałasów podczas jazdy po nierównej drodze. Do jakości odczuwalnej przyczynia się także praca silnika na bardzo niskich obrotach, podczas jazdy ze stałą prędkością napędu praktycznie nie słychać - to wywołuje "efekt premium" i wcale się tego określenia nie wstydzę.

Współczynnik Kowalskiego: 4+

Elegancka, dobrze znosząca próbę czasu (dzięki wielu prostym liniom w ogólnie zaokrąglonej formie) karoseria to pierwszy atut Seata Ibizy. Do tego ten samochód wcale nie jest mały - nie tak dawno kompakty były podobnej wielkości. Ma spory bagażnik, jak trzeba przewiezie pięć osób. W testowanej wersji z automatyczną skrzynią właściciel Ibizy będzie królem swojej dzielnicy - szansa na spotkanie sąsiada w samochodzie tej wielkości z automatem jest znikoma. Kowalski lubi długą gwarancję i od Seata ją dostanie. 

Współczynnik sknery: 4

Nawet podstawowa wersja Seata Ibizy, a chodzi o jednolitrowe TSI o mocy 95 KM za 56 900 zł, ma już wszystko, co trzeba na pokładzie, łącznie z klimatyzacją i systemem audio. W testowanej wersji Xcellence dochodzi do tego mocniejszy silnik, który oferuje osiągi znacznie powyżej rynkowej średniej. Kowalski, który ma już uzbierane fundusze na nowe auto (oby takich było jak najwięcej), będzie zachwycony, a jak jeszcze zobaczy, że nie musi wciskać sprzęgła, bo to automat, nie będzie chciał wysiadać z samochodu I gdyby tylko wiedział wcześniej o jego istnieniu, chętnie zapłaciłby za Ibizę 1.0 TSI DSG 115 KM 68 600 zł. Po dokupieniu nawigacji za 2643 zł dojeżdżamy do bariery 70 tys. zł, ale jak na tak dopracowane, przestronne i praktyczne auto, z dynamicznym napędem, taka cena nie wygląda zawrotnie. Spalanie potrafi być bardzo, bardzo niskie, o ile nie wjedziemy na autostradę, żeby ścigać się z wiatrem.

Pozostały jeszcze dane techniczne…

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - test - 11 powodów, za które go polubisz!

Seat Ibiza 1.0 TSI DSG - dane techniczne i zużycie paliwa

Silnik benzynowy, trzycylindrowy, 12V, pojemność skokowa: 999 cm3; moc maksymalna: 115 KM@5000 obr./min; maksymalny moment obrotowy: 200 Nm@2000 obr./min; norma czystości spalin: EURO 6d-TEMP; automatyczna, dwusprzęgłowa skrzynia biegów DSG o siedmiu przełożeniach; zawieszenie przednie: kolumny McPhersona; zawieszenie tylne: belka skrętna; prędkość maksymalna: 193 km/h; przyspieszenie 0-100 km/h: 9,5 s; spalanie miasto/poza miastem/średnie wg NEDC: 5,5/4,6/4,9; emisja CO2: 112 g/km; hamulce tarczowe przy wszystkich kołach; średnica zawracania: 10,0 m; zbiornik paliwa: 40 l; masa własna: 1097 kg; ładowność: 493 kg; masa przyczepy z hamulcami/bez: 1100/580 kg; gwarancja: 5 lat lub 150 000 km (w tym 2 lata bez limitu kilometrów).

Seat Ibiza - wymiary

Długość całkowita: 4059 mm; rozstaw osi: 2564 mm; zwis przedni: 796 mm; zwis tylny: 699 mm; szerokość bez lusterek: 1780 mm (z lusterkami: 1942); wysokość: 1444 mm; pojemność bagażnika: 355-1165 l.

Seat Ibiza - podsumowanie

Podsumowując :) nieźle Was wymęczyliśmy objętością tego tekstu, ale ponieważ pojawiły się w nim same konkrety i wcale nie wyczerpaliśmy tematu, to mam czyste sumienie. Wiecie już, za co cenię Ibizę i co bym w niej poprawił, a jeżeli chcecie więcej - to zapraszam Was na godzinny film z samochodem Seat Ibiza 1.0 TSI w roli głównej.

Bardzo fajne auto. To, co potrafi jego mikrosilnik, jest niesamowite. Tutaj możecie je skonfigurować.

Do następnego Seata :)

Tekst: Michał Krasnodębski, zdjęcia: Robert Magdziak.

Autor: Michał Krasnodębski Facebook

fan motoryzacji od dziecka, absolwent Wydziału Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej. W prasie motoryzacyjnej od 18 lat. Z radością tłumaczy język skomplikowanej techniki motoryzacyjnej na mowę zrozumiałą dla każdego.